Co lubisz, gdy jesteś zły?

Co naturalne zjawisko czy stać kiedy złość?

Please login with Facebook to see your result

 

Złość mamy w genach. Nie po dziadku, nie po babci, ale po naszych przodkach, którzy żyli dawno, dawno temu. Złość i strach były gwarancją przetrwania. Bez złości człowiek nie mógł się bronić ani manifestować wyraźnie swojego stanowiska. W obliczu ciągłego zagrożenia, w świecie, w którym nie było granic państwowych, wszystko, co człowiek zdobył było potencjalnym łupem dla drugiego. W takich warunkach złość musiała być manifestowana.

A jak sytuacja ma się dzisiaj?
Dzisiaj już mamy granice, zamki w drzwiach, armie, które bronią suwerenności państw, ale złość – która jest emocją całkiem naturalną – pozostała. Ujawnia się w codziennych sytuacjach: w korkach, w których stoimy, podczas czekania na autobus, który nie przyjeżdża czy jak pęknie nam sznurówka. Czy to coś złego? Nie. Kwestia jak sobie z nią poradzimy.

Czy będziemy ją manifestować czy wykażemy trochę rozsądku i wyrzucimy ją z siebie w rozsądny sposób. Złość manifestowana otwarcie i gwałtownie podwyższa ciśnienie tętnicze, co przy słabym sercu może prowadzić do zawału, ponadto zwiększa się szybkość bicia serca, które podczas naszego życia ma do wybicia konkretną ilość uderzeń i to przyśpieszenie powoduje, że będziemy najzwyczajniej w świecie żyli krócej.

Natomiast złość, która znajduje ujście bez gwałtownych reakcji np. po przez kilka głębokich wdechów nie będzie powodowała skutków takich, jak przedstawiliśmy powyżej. Wynika z tego, że złościć się jest rzeczą ludzką, ale złość, którą potrafimy rozładować w łagodny sposób – a najlepiej w sposób konstruktywny – może się okazać złością praktyczną. Może warto wtedy sobie pobiegać albo wykonać czynność wymagającą większego wysiłku fizycznego.